B.Melo o bicie do „W matni” Bezczela.

Na początku marca w sieci pojawił się nowy klip Bezczela. W numerze “W matni” gościnnie udzielił się Kali. Singiel promuje nadchodzący album białostockiego rapera pt. “Teraz albo nigdy”. Premiera krążka 11 marca. Za produkcję do utworu „W matni” odpowiada B.Melo, który opowiedział nam o pracy nad tym bitem.

B.Melo:

Na wstępnie chciałbym się przywitać z czytelnikami i podziękować za zainteresowanie moimi produkcjami.

Projekt bitu „W Matni” powstał w Abletonie mniej więcej pod koniec 2014 i zacząłem go od „złapania” wiodącej emocji. Przeważnie określa ją budowa akordów oraz paleta dźwięków.
Ogólnie 90% projektów zaczynam od warstwy melodycznej i w tym przypadku nie było inaczej. Zacząłem od konstrukcji głównej progresji i doborze pasujących do niej barw. To co charakteryzuje moje produkcje z tamtego okresu to wiele odwróconych dźwięków i ciągnące się drummowe basy – na tej produkcji główna progresja jest odgrywana przez zestackowany fortepian z jego powieloną i odwróconą warstwą. Bass’owe nuty progresji podbite są ciężkim, szerokim i rozmytym syntetycznym bassem. Jest to potężny SAW przepuszczony przez filtr LP i sporą dawką pogłosu.

Na tym etapie miałem już bazę która tworzyła cały klimat i nadeszła chwila na coś co nazywam kontrującym lead’em. Jego zadaniem jest złamanie pętli i nadanie jej elementu zaskoczenia. Zawsze staram się znaleźć dźwięk pasujący do reszty ale jednocześnie kontrastujący na tyle by przebijać się przez całą resztę. Nie jestem do końca pewien jaki był dźwięk wejściowy, ale pewnym jest to, że przepuściłem go przez harde gitarowe amp’y i pobawiłem się fazą panoramy. Jako wisienkę na torcie pociąłem jakąś starą Motown’ową acapelle, mocno ją obrobiłem i tak zgliczowane wokale odegrałem w harmonii do reszty. Nie licząc bassu, instrumentarium było w tym momencie gotowe.

Bass traktuję jako klej między perkusją a instrumentarium. W Następnym kroku dobrałem i ułożyłem stopę, po czym podłożyłem pod nią sine’owy bass z długim releasem(taki trochę 808, trochę nie:) ), który podąża za bassowymi nutami pierwotnej progresji. Następnie pozostało mi dobrać próbki werbla i przeszkadzajek – na tym etapie ułożenie ich pod rytm to formalność.

Na sam koniec spędziłem pewnie z tydzień na zapisywaniu kolejnych wersji tego instrumentala z różnymi modyfikacji – raz zmieniałem konkretny dźwięk bo nie podobała mi się jego barwa, raz siedziałem 5 godzin w EQ bo w**rwiał mnie mix bassu (który w sumie do teraz mnie w**rwia), a innym razem irytowała mnie cała tonacja i zastanawiałem się czy w innej całość nie będzie brzmiała lepiej. Jednak zanim liczba „nowych wersji” urosła do 3cyfrowej liczby zapisałem tą finalną 🙂 Na tym etapie pozostało znaleźć chętnego na tą produkcje i zająć się kolejnymi produkcjami 🙂

Pozdrawiam! B.Melo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *