ZBUKU „W drodze po nieśmiertelność” – recenzja.

Trudno podejść obiektywnie do recenzji płyty, której autor wzbudza skrajnie różne opinie wśród fanów polskiej sceny rapowej – pomyślałem kiedy zacząłem słuchać krążka „W drodze po nieśmiertelność”. Trzeba przyznać, że pomimo milionowych wyświetleń teledysków, fala hejtingu skierowana w opolskiego rapera jest mocno widoczna i wyczuwalna zarówno w komentarzach jak i na forach czy różnych portalach społecznościowych. Ale dlaczego?

Faktem jest, że ZBUKU nie jest wybitnym tekściarzem, nie rzuca błyskotliwych punch line-ów, nie przeplata swoich wersów podwójnymi czy potrójnymi rymami jak np. Białas czy Kuban. Flow raczej charakterne, uliczne i daleko mu do pływającego delikatnie po bitach, chociaż zdarzają się na płycie bardzo melodyczne wpadające w ucho refreny jak np. w kawałku „Nie mogło być lepiej”, czy melancholijne w numerze „Kiedy będę tam”. W tym miejscu powinniśmy zadać sobie pytanie – czy rap to tylko podwójne rymy i flow? Otóż nie. Od kiedy pamiętam, a żyje już prawie 30 lat, raper musiał być szczery i autentyczny w tym co robi, a braku autentyczności Michałowi zarzucić nie można. ZBUKU konsekwentnie idzie obraną ścieżką od początku swojej kariery a najnowszy, trzeci już solowy album „W drodze po nieśmiertelność”zdecydowanie wyróżnia się od poprzednich dojrzałością artysty.

Czy jest w Polsce raper, który byłby bardziej świadomy liczby swoich przeciwników niż ZBUKU? Prawdopodobnie nie. I wydaje się, że to właśnie hejt jest tym motorem napędowym. Artysta pokazuje, że pomimo ogromnej niechęci słuchaczy do jego twórczości, wciąż czerpie radość ze swojej pasji, a także otwarcie mówi o możliwościach jakie dała mu muzyka, stawiając od zawsze fanów i RAP na pierwszym miejscu. Takie cechy charakteru bezdyskusyjnie zasługują na szacunek.

„W drodze po nieśmiertelność” jest swoistym podsumowaniem„szalonego życia” autora oraz doświadczeniach, zarówno w prywatnym życiu jak i trasach koncertowych po wydaniu pierwszych dwóch legalnych krążków, które pokryły się, w kolejności,złotem i platyną.

Nie jest to z pewnością ostatnia płyta nagrana przez ZBUKA, sam autor przekonuje nas, że pomimo przeciwności losu i wielu zawistnych ludziom, znajduje się dokładnie w tym miejscu, w którym chciał być od zawsze i wciąż dąży do spełnienia nowych marzeń i celów.
Apetyt rośnie w miarę jedzenia, a 24 letni raper wciąż jest głodny i słychać to z każdym kolejnym wersem.

Muzycznie,od początku do końca, album jest dość spójnym materiałem,chociaż na 17 utworów (w wersji DELUXE), odpowiedzialnych za produkcję bitów jest aż 11 producentów takich jak: TRZY BEATZ, DrySkull, Zbylu, S.S.Z., KRIS SCR, Lazy Rida, Czarny HiFi, Małach,Johnny Beats, Lema, HILO oraz duet Young Veteran$.

Na płycie nie brakuje nowoczesnych, trapowych bębnów, cloudowych brzmień,syntetycznych werbli czy też tzw „cykaczy”, pomimo tego całokształt płyty przypomina te z lat 90. I nie ma się czemu dziwić kiedy ZBUKU mocno inspiruje się rapem jaki został zapoczątkowany w zeszłym wieku.

Podsumowując – jeżeli poszukujesz głębokich rozkmin i wersów z tzw podwójnym dnem czy błyskotliwych punch line-ów to zdecydowanie ta płyta nie jest dla Ciebie, jeżeli zaś szanujesz u artysty szczerość,autentyczność i konsekwencje to warto sięgnąć po krążek „W drodze po nieśmiertelność”.

autor: Chaupan.

KOMENTARZE

Krzysztof Dyrek

Płytę oceniam 9/10 ponieważ nie mogę dać 10 bo to nie koniec Twojej kariery a na pewno kolejne też będą sztos . Rób to dalej i z takim samym zaangażowaniem a na pewno nie spadniesz z podium . Pozdrawiam

Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *